Wczoraj o brzasku Kalina obudziła się z krzykiem, stawiając
całą rodzinę na nogi. Znów śnił jej się ten sam koszmar. Biegnie przez las, a
gonią ją ludzie, którzy stanowili ucieleśnienie jej problemów. We śnie miała
dość tego uciekania, więc się zatrzymywała, i dawała się pożerać tym ludziom. W
rzeczywistości zawsze uciekała przed problemami, starając się o nich nie myśleć.
Do jej pokoju weszła mama, i zapytała – „znów
to samo?”. Mama dobrze wiedziała o
strasznych snach córki , jednak ją obchodziły bardziej pieniądze niż rodzina. Kalina
nie odpowiadając wstała, i zaczęła szykować się do szkoły.
Kalina nie miała
wielu przyjaciół. Tak naprawdę nikt jej nie lubił, i z wzajemnością - ona także
nie lubiła ludzi. Każdy się jej podlizywał tylko po to, by zyskać coś dla
siebie. W końcu jej rodzice byli milionerami, a każdemu przydałby się nowy
telefon albo słuchawki. Jednak ona nie
chciała mieć pieniędzy, tylko przyjaciół, i kochającą rodzinę. Kogoś, komu
mogła by się zwierzyć. Może wtedy nie miała by tych koszmarów. „To nierealne”,
pomyślała, i założyła słuchawki na uszy. Wolała muzykę niż ludzi. Oni tylko ją
ranili, dlatego stała się taka oschła. Właśnie słuchała utworu Guns ‘n Roses,
kiedy podeszła do niej dziewczyna z jej klasy, Natalie. Nigdy specjalnie się
nie lubiły. Natalie zawsze wykorzystywała ludzi bogatych, lecz Kalina nigdy się
nie dała się nabrać na fałszywą przyjaźń Natalie.
- Cześć Kalina. Może chcesz wpaść do mnie po lekcjach?
Pouczyłybyśmy się razem – zaczęła mówić przesłodzonym głosem.
- Z Tobą nigdy- Odcięła się Kalina
- Czemu? Przecież mamy wiele wspólnego.
-Chyba w Twoich snach. Wiem, że łżesz, żeby tylko mieć forsę
i bez obrazy, ale cię nie lubię- Odparła
Kalina z sarkastycznym głosem.
Natalie nie wiedziała co na to odpowiedzieć, więc odeszła z
naburmuszoną miną, a Kalina wróciła do słuchania muzyki. I wtedy zobaczyła nową
twarz w jej szkole. Nidy nie widziała tej dziewczyny. Wyglądała prawie jak ona,
z wyjątkiem włosów. Dziewczyna miała jasny blond, a Kalina czarne z niebieskimi
pasemkami. Reszta w zupełności się zgadzała. Ciemne ubrania, mocna kredka do
oczu i słuchawki na uszach. Miały nawet taką sama posturę i piegi. Jednak nasza
bohaterka nie wstała i zagadała do nowej dziewczyny. To nie było w jej stylu.
Tylko bardziej starała się schować.
Zaczęły się zajęcia
teatralne. Kalina jak zawsze siedziała sama w ławce i rysowała coś w
brudnopisie. Kiedy nauczycielka zaczęła wymieniać rodzaje teatrów, do klasy
weszła blondynka z mocno pomalowanymi oczami. – Przepraszam, czy to klasa Ic?
Jestem Kathrine, nowa – Powiedziała formułkę najszybciej jak się dało.
Nauczycielka przedstawiła dziewczynę klasie, i kazała znaleźć sobie jakieś
miejsce. Ponieważ każdy z kimś siedział,
Kathrine musiała usiąść z Kaliną. Dziewczyny nie odezwały się do siebie słowem,
jednak kiedy blondynka zauważyła szkice Kaliny, po raz pierwszy się do niej
odezwała.
- Ładnie rysujesz - zaczęła Kathrine
- Dzięki. To pozwała mi odetchnąć.- odpowiedziała dziewczyna
bez emocji w głosie. Przez resztę lekcji już się do siebie nie odzywały, dopóki
pani nie zadała im pracy domowej w parach.
- Tak jak siedzicie, macie w parach przygotować szósty akt
dramatu Juliusza Słowackiego „ Balladyna” Prace maja być oddane do wtorku.
Dziewczyny spojrzały na siebie, i umówiły się u Kathrine o 14:30
Kalina stała przed
domem swojej nowej „ Koleżanki”. Był on biały z kremowymi detalami. Zupełnie
nie pasował do Kathirine. Podeszła do drzwi, i zadzwoniła. Drzwi prawie od razu
się otworzyły, jakby dziewczyna tylko czekała na przyjście Kaliny. – Wejdź-
powiedziała na w pół szepcząc. Środek domu wyglądał podobnie jak zewnętrze. Wszędzie było jasno. Dziewczyny w
milczeniu przeszły do pokoju właścicielki tej wielkiej rezydencji. Był on
wyróżniający się od reszty, co dało się zauważyć po samych drzwiach na których
widniał napis „ NIE WCHODZIĆ”. Ściany były pomalowane na fioletowo, a wszystkie
okna zasłonięte, więc w pokoju panował półmrok. Kalina świetnie się w nim
czułą.
- Ładny pokój. Taki…ciemny. – Odezwała się brunetka.
- Dzięki. To co? Bierzemy się do pracy?
-Pewnie
Zaczęły rozmawiać
na temat swoich pomysłów. Bardzo miło im się rozmawiało. Miały wspólne
zainteresowania. W końcu Kalina zaczęła jej opowiadać o swoich problemach.. O
tym, ze każdy jej się podlizuje dla kasy, że nie ma przyjaciół. Z każdym słowem
czuła , ze ciężar na jej barkach staje się coraz lżejszy. Rozmawiały tak całą noc, dopóki Kalina nie
musiała wracać do domu.
Dzisiaj dziewczyna
obudziła się bez krzyku. Nie śniły jej się koszmary Nie miała ochoty płakać. Po
raz pierwszy od kilku lat się wyspała. Nie wiedziała czemu. Po prostu dobrze
się czuła. Z uśmiechem zeszła na śniadanie, i równie radosna poszła do szkoły.
W szkole nie siedziała w kącie, a rozmawiała cały czas ze swoją nową
przyjaciółką. I wtedy zrozumiała, że to dzięki niej nie miała koszmarów. Ktoś
ją polubił, zaakceptował. Komuś się zwierzyła, zrzucając z barków tak wielki
ciężar codziennego życia. A więc to prawda- Pomyślała- jeśli masz osobę, z
którą możesz porozmawiać i się jej zwierzyć przejdziesz przez życie szczęśliwy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A to taka krótka notka, która kiedyś napisałam. Mam nadzieje, że przypadnie wam do gustu :) Zapraszam do komentowania :)