sobota, 14 grudnia 2013

Oszukna - Rozdział 3

Znów krzyki. Czy zawsze musiało mi się to przytrafiać? Nie można się wyspać! Wstałam w łózka, i pobiegłam do pokoju brata. Nie była to długa droga. Odetchnęłam z ulga, kiedy okazało się, ze moja mama też usłyszała jego wrzaski. Czyli jestem normalna. Chyba... Brian miał koszmar, ale nie chciał zdradzić, o mu się śnił. Miał on charakter podobny do Sierry . Kiedyś jak się uparł, ze chce dostać lizaka, płakał przez dwie godziny, póki go nie dostał. Zrezygnowanym krokiem ruszyłam do pokoju, ale gdy już w spokoju leżałam, nie mogłam zasnąć. Myślałam co się śniło Brianowi, albo, co dziwniejsze, czemu nie chce powiedzieć co ujrzał we śnie. Nie mogąc zasnąć przekręcałam się z boku na bok, dopóki nie byłam aż tak zmęczona, by i na to nie mieć siły. Tak więc zostałam w pozycji, którą uznałam za wygodną nie zwracając na nic uwagi. Jedyne co mnie obchodziło to ten cholerny sen. Czemu, no czemu nie chciał mi nic o nim powiedzieć??? . Nie dlatego, że jestem dla niego wredna, ani dlatego, że mówię, ze go nienawidzę, to na pewno. Chociaż może… Ale to myślenie jest męczące. Nawet zachciało mi się spać, więc dałam wygrać zmęczeniu, i odpłynęłam.
   
   Kolejny dzień pełen przygód! Ach te emocjonujące dni na moim zadupiu! Z odwróconym uśmiechem na ustach wstałam z łózka. Na szczęście dziś była sobota. Słońce już dawno wzeszło, co oznaczało, że spałam za długo. Jednak kto by nie spał, skoro większość nocy kręciło się a łóżku, próbując się uspokoić. Wiedziałam, ze z tego powodu będzie draka, jak matka wróci. Czasem chciałabym mieć kogo innego za matką. Z powodu, ze za późno wstałam, jestem uznana za lenia, i niewdzięczna córkę, bo nie chce pomagać w domu. Jednak szczerze mówiąc mało mnie obchodziło, co ona mówi. To brian był jej oczkiem w głowie, a ja byłam niepotrzebną kulą u nogi. Nie powiedziała mi tego wprost, ale nie jestem głupia. Na szczęście mam Sierre, która i pomaga, kiedy mam doła. I właśnie go miałam, więc bez chwili zwłoki poszłam do przyjaciółki wyżalić się jej. Prawie zapomniałam zmienić piżamy na normalne ubrania, tak się śpieszyłam! W drodze do niej usłyszałam wiele interesujących rzeczy. Albo Większość ludzi nie umie szeptać, albo ja mam doskonały słuch. Raczej to pierwsze. Jednak wracając do plotek, usłyszałam, że niektórym osobom też przydarzyły się jakieś mega dziwne sytuacje, na przykład słyszeli dźwięk dzwonka do drzwi, ale nikogo nie było w okolicy. Każdy mówił to z takim przejęciem, jakby nikt nie domyślił się, ze to szczeniackie zabawy jakiś dzieci. Jeśli ten świat spoczywa w rękach takich idiotów, to nie wiem, czy rasa ludzka przeżyje. Inne plotki dotyczyły już spraw bezsensownych, typu ten chce chodzić z tą, ale ta woli tego. Z tego co słyszałam od córki naszego burmistrza, istnieje serial, która ma chyba milion odcinków, i trwa już tysiąc lat. Nazywał się „moda na sukces’’ lub coś takiego. Córka burmistrza, Luiza , jako jedyna w szkole ma telewizor, albo precyzyjniej, działający telewizor. Większość z nas ma stare pudła, które są zepsute, więc nie możemy nic oglądać. Pamiętam jak kiedyś zostałam zaproszona na urodziny Luizy. Dziwnie się czułam, nie będąc z starej szopie zwanej domem, ale w pięknym domku z kamienną podłogą i niedziurawymi ścianami. Tamtego dnia siedziałam przed jej telewizorem chyba 4 godziny, tak samo jak reszta zaproszonych osób. Jej rodzice chyba uznali to za złe zachowanie, bo więcej nie zostałam zaproszona. Na szczęście jeszcze ktoś mnie tolerował, bo ciężko było mnie znieść na dłuższą metę. Jestem bardzo dziwną osobą. Jednak bycie normalnym cechuje się brakiem wyobraźni i odrębnego myślenia. A to źle, przynajmniej według mnie. Łał -pomyślałam-to było mądre! Następnie, po mojej jakże inteligentnej myśli, przyśpieszyłam kroku, aby jak najszybciej znaleźć się u Sierry.

 - No mówię ci, nie chce się wygadać, co mu się śniło, chyba zaraz zwariuję!- zaczęłam wrzeszczeć w pokoju mojej przyjaciółki Był on mały, trzy na trzy metry, ale przytulny. Ściany były pomalowane na zielono, a podłoga była z ciemnego drewna.

- Może ma ku temu powody. Nie moja rola cię oceniać, ale nie jesteś najlepszą siostrą. Można by powiedzieć, ż jesteś  trochę wredna.

- Nie prawda! Jestem bardzo miłą- zaczęłam okłamywać i mnie, i Sierrę. Jakoś trzeba się dowartościować!

-  Naprawdę w to wierzysz?

-może…- nie wiedziałam jak odpowiedzieć.  Nie lubiłam przyznawać się do błędu, a tym bardziej, potwierdzać  że jestem złą siostrą, za którą każdy mnie miał. Po prostu byłam przyzwyczajona do mienia racji. Brat był mały i niezbyt mądry, a z matką nie rozmawiałam .Chyba kiedy powiedziałam, ze Ivan jest głupi, i pocieszyłam Briana, po raz pierwszy, no może drugo byłam dla niego miła. Tego samego dnia stwierdziłam, że nie będzie się to powtarzać dość często. Nie lubiłam być przykładem, bo każdy sądzi, że będę miłą i troskliwą siostra To nie byłam ja. Jednak ta rozmowa dała mi do myślenia. Musiałam mu się podlizać, by mi powiedział. Posiedziałam u Sierry jeszcze kilka godzin, aż wybiła 19:30 i musiałam wracać. W drodze do domu, wymyśliłam sposób na zdobycie zaufania Briana.

-Brian!- krzyknęłam- Mam coś dla ciebie!- nie musiałam powtarzać dwa razy. Mój brat pojawiła się jak na zawołanie.

- A co mi chcesz dać? – Zapytał diabeł z miną aniołka. Z za pleców wyjęłam pół tabliczki czekolady, którą dała mi Sierra na urodziny miesiąc temu. Niezbyt lubiłam słodycze. Oczywiście wyjątkiem byłą guma do żucie. Ale wróćmy do Briana. Na widok czekolady oczy mu się zaświeciły. Wiedziałam, że mój plan wypali. Dałam mu kawałek, a on jak potwór wyrwa mi go z ręki, i zjadł jak najszybciej.

-Chcesz więcej?- zapytałam z nutką sarkazmu w głosie. Znałam odpowiedź.

-Tak! Dawaj!

- Pod jednym warunkiem. Powiesz mi, co ci się śniło, ok? To mój jedyny warunek.

- Powiem ci wszystko, tylko daj mi jeszcze!

- Ok. mów.



-Śniło mi się, ze nasz tata cię porwał. A teraz dawaj słodycze.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział 3. Zapraszam do komentowania :)

~Rose

Oszukana - Rozdział 2

   - Czemu znów wpakowałaś się w kłopoty?!- Zaczęła wrzeszczeć na mnie matka, która szła obok mnie przez ulice pustkowia – Zawsze były z tobą same problemy. Czemu nie możesz być grzecznym dzieckiem, jak twój brat?
- Ale mamo, to przez niego się spóźniłam. On mnie obudził 7:30! A do szkoły mam 20 minut piechotą. Nic by się nie stało, gdybyś mniej myślała o pracy, a więcej o mnie lub Brianie.- Nie wytrzymałam. Odkąd pamiętam chciałam wygarnąć mamie, że się mną nie zajmuje, ale nigdy nie miałam na to odwagi. Teraz czułam się tak dobrze. W końcu nie musiałam trzymać swoich emocji w środku. Dałam im upust. A mina mojej mamy, kiedy na nią wrzasnęłam, byłą bezcenna.
- Ale…-próbowała dobrać słowa, ale byłą zbyt oszołomiona moją reakcją. Ha! Nie dam sobą pomiatać, nawet mojej matce. W końcu to ja kieruje swoim życiem.
 -Spokojnie, nie musisz odpowiadać. Jeszcze stwierdzisz, że jestem tylko kulą u nogi, a nie chce czegoś takiego usłyszeć.- Szybko rzuciłam i zamilkłam. Nie miałam ochoty z nią gadać. Nasza rozmowa zawsze kończyła się  kłótnią. Odkąd tata uciekł od nas, moje matka chciała mieć idealne dzieci. Chciała dla nas jak najlepiej, ale nie wychodziło jej to. Nic nie wynagrodzi nam braku ojca. Reszta drogi minęła na rozmyślaniach mojej mamy i moich, które przerywały podskoki na drogach. Czasem naprawdę nie chciałam mieć auta, jednak tak naprawdę większość rodzin na pustkowiu dała by się pociąć za taki luksus.
   Ach, dom. Oczywiście, jeśli można tak nazwać ruinę, która cudem się nie zawaliła. Wszystko z drewna, obrywające się dachówki, ale przez kupno tego głupiego auta, nie mogliśmy zrobić remontu. Ha! Widzicie, kolejny minus! Wszędzie minusy, żadnego plusa. Witaj monotonio życia na pustkowiu! Znów chcesz mi odebrać resztki radości? Za późno. Snując się w stronę domu usłyszałam krzyki Sierry. Wołała mnie, a nie znów miała jakiś napad. Co za ulga. Chociaż w sumie, gdyby rzeczywiście miała atak, a inni by go usłyszeli, przestałabym myśleć, że jestem dziwna. Nie!, stop, to twoja przyjaciółka! Chyba tylko ja mogłam wpaść na taki okrutny pomysł. Szybko odrzuciłam od siebie myśli o zwariowaniu mojej przyjaciółki, i podbiegłam do niej, jednocześnie machając. Nawet zmusiłam się do uśmiechu, co w dzisiejszym dniu było bardzo trudne.
-Hejka, co u…., ej, co ci się stało Mers?
-nic, spokojnie, jestem tylko…..zmęczona.
-skoro tak mówisz. Choć na rynek, podobno otworzyli nowy bazar z ciuchami. Nowe ubranie- Sierra prawie skakała z radości. W przeciwieństwie do nie ja nie szalałam za ciuchami, a wręcz wystarczał mi jeden t-shirt, no może dwa na tydzień.  Ale w końcu tyle miałam. Dwa  t-shirty. W sumie to dużo. A nawet multum. Ale moje życie było radosne. Ruina zamiast domu, wkurzający młodszy brat, dwie koszulki, i jedne jeansy. Pięknie, co nie?

   Ach rynek. Najgłośniejsze, najbarwniejsze i jednocześnie najbardziej denerwujące miejsce w jakże pięknym pustkowiu. Właśnie przechadzałam się pomiędzy stoiskami z gumą do żucia, którą uwielbiałam, ale nie było nas stać na dużą jej ilość. Zawsze miałam jedną na miesiąc. Z mojego rozmyślania o bardzo poważnych rzeczach wyrwała mnie przyjaciółka, wrzeszcząc- MERCEDES!CHODŹ NO TU!-i tak w kółko. Pobiegłam pędem, byleby nie musieć słuchać jej wrzasków. O co to halo? Jednak kiedy już zobaczyłam, o co jej chodziło, sama prawie padłam trupem. Leżała tam kurtka, ale jaka piękna. W fioletowym kolorze, lekka, przewiewna, idealna na tą pogodę. Nie mogłam się powstrzymać, i musiałam ją dotknąć. Zaraz dostałam po łapach od sprzedawców-nie ruszaj! Jeszcze zaniżysz jej wartość tymi brudnymi rękoma- zaczął na mnie wrzeszczeć, jak bym ją ukradła. Nie rozumiem ludzi. Może to dlatego mam tylko jedna przyjaciółkę, która tak czy siak z trudem ze mną wytrzymuje. Nie, to na pewno nie to.  Przecież jestem miłą. Jednak moja podświadomość mówiła coś innego.  Dalej rozmyślając nad moją przypadłością małej ilości przyjaciół, szłam za głosem Sierry, która ciągnęła mnie do kolejnych stoisk z ciuchami. Zauważyłam, ze ostatnio strasznie dużo myślę. Zupełnie, jakbym stałą się mądrzejsza. Stwierdziłam, ze kończę z moja inteligencją, i wracam do lekkomyślności. I wreszcie będę sobą. Tą sama dziewczyną która nie martwiła się o to, co pomyślą inni. I taka siebie kocham. Kończąc z inteligencją poddałam się szału tych „świetnych” rzeczy, które mieliśmy na naszym „Pięknym’’ targu.

    Wreszcie w swoim pokoju. W mojej oazie spokoju. Oczywiście każdy się domyśli którą książkę wzięłam. Znów widziałam zdjęcia wodospadu, a oczy mi się świeciły- nienawidzę tego miejsca- szepnęłam, nie zwracając uwagi na to, czy ktoś to usłyszy. To nie istotne. Ważne jest to, że niestety nigdy tam nie zamieszkam Jak ja, biedna dziewczyna z pustkowia miałabym się tam znaleźć? Wszyscy tam byli bogaci. Mieli domy, w których dało się żyć, nie bojąc się, że kiedy zasną wszystko poleci im na głowę. Nie martwili się, czy może auto zaraz nie zwariuje, i nie spowoduje wypadku. I co najważniejsze dla mnie, mogli jeść góry gum do żucia. Kilka razy zdążyło się, że któraś z dziewczyn było porywana z pustkowia do wodospadu, ponieważ były piękne, i mogły zostać żonami zamężnych mężczyzn. W takich przypadkach nikt nie zgłaszał porwania, bo wiedział, ze tam jest lepiej. A oprócz tego byłą możliwość, że córka sypnie groszem. Oczywiście nigdy tak nie było. Każdy wolał się nie przyznawać, ze zna kogoś z pustkowia. Nawet las rozdroży, gdzie ludzie są dwulicowi, jest lepszym miejscem niż ta nasza piękna pustynia. Jednak w moim przypadku było to nie możliwe. Jestem przeciętnej urody blondynka z piegami. Wszystkie ubrania na mnie wisiały, bo byłam strasznie chuda, a wzrostem nie dorównywałam połowie pustkowia. Byłam inna.  I niestety nikt tego nie rozumiał. Ze smutku nawet łza poleciała mi na książkę. Nie mogłam poradzić sobie z moją bezsilnością. I wtedy rozkleiłam się na dobre. Każdy w życiu miał lepiej niż ja, jednak nie wiem, czemu bóg mnie tak nienawidzi. Opadając na łóżko poczułam senność, a od łez kleiły mi się oczy. Bezwładnie leżałam na moim łóżku, myśląc co by było, gdybym nie była sobą.  Po chwili odpłynęłam do krainy snów, jednak mój odpoczynek nie trwał długo. Po około godzinie usłyszałam krzyki. Podobne do tych, który wydawała Sierra, jednak teraz dochodziły z pokoju Briana.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oto drugi rozdział "Oszukanej". Zapraszam do komentowania :)

~Rose